Stewa to przystań Gdańskiego Ośrodka Szkoleń Motorowodnych, stworzona dosłownie "z niczego" przez Jana Marca na Rudnikach. Z niczego, dlatego że wcześniej było w tym miejscu dzikie trzęsawisko i całkowicie nieuregulowany brzeg. Ciężka praca, kopanie, sypanie, nawożenie, równanie, pogłębianie - dały efekty. Dzierżawa terenu do 2029 roku została wypowiedziana jesienią 2025 a więc w sezonie 2026 Stewa już nie będzie funkcjonować w dotychczasowej lokalizacji. Aktualizacja - maj 2026.
| | | |
| | Aktualizacja - maj 2026 Przystań Stewa zlokalizowana jest na dwóch działkach - mniejszej, przyległej do wody i większej, w głębi basenu portowego. Niniejszy artykuł dotyczy tej większej działki - z której Stewa się już wyprowadziła. Przystań Stewa jednak kontynuuje na razie swoją działalność na drugiej, mniejszej działce, przyległej do Martwej Wisły. O usunięcie Stewy z tej mniejszej działki toczy się odrębna sprawa sądowa. | |
| | | |
Stewa, czyli przystań w miejscu "gdzie nie było niczego"
Stewa powstała w 2014 roku. Jan Marzec miał śmiałą wizję stworzenia przystani w miejscu, gdzie "nie było niczego". Dzikie trzęsawisko i całkowicie nieuregulowany brzeg dzięki ciężkiej pracy, kopaniu, sypaniu, nawożeniu, równaniu, pogłębianiu, umacnianiu i regulacji nabrzeży, ustawieniu y-bomów, pomostów pływających, słupów oświetleniowych, zbudowaniu slipu, wreszcie postawieniu pawilonów z biurem przystani, salami wykładowymi, sanitariatami - spowodowały przekształcenie w dobrze funkcjonującą przystań.
Wszystko to łatwo napisać w jednym zdaniu, ale łatwo to z pewnością nie przyszło. Dość powiedzieć, że już na samym początku funkcjonowania przystani wybuchł pożar, i wiele prac trzeba było rozpoczynać od nowa. Postępująca choroba, w wyniku której Jan Marzec stracił nogę, kolejna choroba nowotworowa, problemy w trakcie covidu nie zmniejszyły jednak jego optymizmu. Przystań stopniowo się rozwijała, chociaż, jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli Gdańskiego Ośrodka Sportu - nie w takim tempie, jak było to przewidziane w umowie. Były więc formalne podstawy do wypowiedzenia umowy. Na nic zdały się próby negocjacji.

wandrus.pl - kliknij i wybierz obóz!
Co ważne dla wodniaka
Szczegółowe zapisy umowy nie są znane publicznie, nie wiadomo więc jakich dokładnie uchybień dopuścił się Jan Marzec, że umowa została zerwana. Wiadomo o "braku pozwoleń na użytkowanie" czy "opóźnieniu w postawieniu określonych obiektów". Dla wodniaków jednak nie miało to znaczenia, a to oni, a nie Gdański Ośrodek Sportu czy miasto Gdańsk, korzystali z usług Stewy. Dla wodniaków najważniejsze było to, że mają do dyspozycji funkcjonalną, dobrze obsługiwaną przystań. Miejsce, gdzie odbywają się szkolenia wodniackie a także różne imprezy. Miejsce, w którym mogą zacumować, zwodować swoją jednostkę i pozostawić ją na zimowanie. Miejsce gdzie jest parking, przechowalnia przyczep, teren jest oświetlony, gdzie można podłączyć się do prądu, nabrać wody, przeprowadzić prace remontowe na swojej jednostce. To ważne, bo wiele przystani w Gdańsku nie oferuje takich możliwości - zwłaszcza jeśli chodzi o zimowanie czy prowadzenie prac remontowych. Przystań Stewa była więc miejscem, które dobrze funkcjonowało, pomimo chorób właściciela, chorób takich, które niejednego człowieka wyłączyłyby z aktywności zawodowej, zwłaszcza takiej.
Dobro wodniaków czy formalne zapisy umowy
W tym momencie nie sposób nie zadać pytania, czy dobro żeglarzy, wodniaków, motorowodniaków, nie powinno przeważać nad suchymi zapisami formalnymi umowy, zwłaszcza, że Stewa nie zalegała z żadnymi opłatami za użytkowanie. Czy warto było likwidować dobrze funkcjonującą przystań, spełniającą potrzeby korzystających z niej wodniaków, tylko dlatego, że były jakieś formalne zapisy które dawały do tego pretekst? Czy Gdański Ośrodek Sportu nie mógł zmienić zapisów w umowie, zmniejszyć wymagań tak, aby Stewa mogła dalej funkcjonować?
Czy umowa powinna być rozwiązana dlatego, że (przykładowo) w Stewie zamiast pięciu budynków powstały trzy, że powstały z opóźnieniem, że nie było na czas pozwolenia na użytkowanie (które właściciel Stewy deklarował zdobyć)? Jeszcze raz trzeba podkreślić, że dla wodniaków korzystających z przystani nie miało to żadnego znaczenia, bo wszystkie ich potrzeby były w Stewie zabezpieczone.
Można wyprowadzić wniosek, że funkcjonowanie spełniającej potrzeby wodniaków przystani ma wyższą wartość, niż formalne zapisy w umowie, której niektóre paragrafy, nieistotne z punktu widzenia wodniaków korzystających z tej przystani, nie zostały zrealizowane w ogóle czy w wyznaczonym terminie. Zwłaszcza w sytuacji, w której w Gdańsku takich miejsc wodniakom wciąż brakuje.
Stosownym porównaniem byłaby sytuacja, w której twórca skateparku, który powstał w miejscu gruzowiska, jest z niego wyrzucany, pomimo tego, że skatepark działa, ponieważ zamiast trzech toalet postawił dwie i opóźnił się trzy lata z budową parkingu przy skateparku.
W odpowiedzi na nasze pytania Stewa informuje
- Po pierwsze: Wszystkie wymagane w ramach umowy "budowle" zostały wykonane.
- Po drugie: Problemy pojawiły się przy tzw. "odbiorze" przez Nadzór Budowlany. Na mapie/w dokumentach nie było przyłączy wod-kan i prądu - które były w projekcie i zostały wykonane, w każdym razie nie było odpowiednich pieczątek itp. Nie było w projekcie i na planie podjazdu dla osoby na wózku inwalidzkim (który został wykonany doraźnie i "na szybko" z wiadomych względów - właściciel Stewy stracił nogę). Pomimo tego Nadzór Budowlany nie stwierdził nieprawidłowości w wykonanych pracach - tzn. uznał że nie ma podstaw do zakazu użytkowania, polecił uzupełnić dokumenty u przygotować tzw. Projekt Zastępczy/Zamienny/Naprawczy z terminem jego oddania do czerwca 2026. Obieg tych dokumentów Stewa-Nadzór Budowlany i z powrotem trwał miesiącami.
- Po trzecie: Nadzór Budowlany dał pisemną zgodę na uzupełnienie braków w dokumentach do czerwca 2026 i nie zakazał użytkowania postawionych obiektów (co by nastąpiło, gdyby były jakieś zastrzeżenia co do wykonawstwa czy podłączeń). Uwagi Nadzoru Budowlanego dotyczyły jedynie samych dokumentów.
- Po czwarte: ze względu na utratę nogi i późniejszą chorobę nowotworową prace przy ustawieniu budynków zostały wykonane z dwuletnim opóźnieniem. Należy zauważyć, że właściciel przystani, mimo utraty nogi i rekonwalescencji brał udział w tych pracach, m.in. operując koparką. Ale kolejna choroba - nowotwór - spowodowała dalsze opóźnienia. Stąd wspomniane "kolejne aneksy" w umowie.
- Po piąte: podstawą do rozwiązania umowy był brak formalnego odbioru przez Nadzór Budowlany (pomimo że Nadzór nie zakazał użytkowania obiektów i pisemnie dopuścił uzupełnienie dokumentacji do czerwca 2026) i niewykonanie budynków przystani w wyznaczonym terminie (patrz p 4).
Od redakcji: Czy to jest podstawą do decyzji, żeby na dwa lata przed końcem umowy rozwiązywać umowę z p. Marcem - pozostawiam Waszej ocenie.
Petycja i brak wsparcia
W obronie Stewy petycję podpisało wiele osób, ale najwyraźniej nie miało to żadnego znaczenia dla urzędników. Ocena działalności Stewy, jako miejsca służącego turystyce wodnej jest pozytywna. Wszyscy korzystający z usług przystani wyrażają się o niej dobrze. Dlaczego zatem nikt z urzędników nie zastanowił się, w jaki sposób doprowadzić nie tyle do usunięcia Stewy z zajmowanego przez nią miejsca, a wręcz przeciwnie, jak dopomóc Janowi Marcowi, aby przystań mogła się rozwijać i aby myśleć o tym, by przedłużyć dzierżawę, która wygasa w 2029 roku na kolejne 20-30 lat.
Co dalej? Czy w miejscu Stewy będzie od wiosny 2026 będzie funkcjonować przystań żeglarska? Pytania do Gdańskiego Ośrodka Sportu.
W artykule na portalu Tojmiasto (cały artykuł tu: https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Miasto-wypowiedzialo-umowe-dzierzawcy-przystani-jachtowej-n212814.html?strona=0) czytam: "19 grudnia 2025 r. doszło do komorniczego przejęcia dzierżawionego terenu, który od tego momentu pozostaje w zarządzie Gdańskiego Ośrodka Sportu. Jednocześnie GOS zaznacza, że przystań nie zostanie zlikwidowana i nadal będzie funkcjonować jako obiekt żeglarski".
W związku z tym zadałem na ten (między innymi) temat pytania Gdańskiemu Ośrodkowi Sportu. Zapytałem, najpierw w rozmowie telefonicznej w marcu 2026, czy przystań w miejscu dawnej Stewy będzie funkcjonować od wiosny 2026, czy wodniacy będą mogli tam cumować, czy ze strony GOS będzie zabezpieczona opieka bosmana, jakie będą dostępne pomosty do cumowania i media. Zostałem poproszony o napisanie formalnego pisma i wysłanie go emailem. Zrobiłem to 27 marca 2026. Sezon rozpoczyna się już lada chwila, jachty są już wodowane na przystaniach, żeglarze i motorowodniacy poszukują miejsca na postój. Do 12 kwietnia 2026 nie otrzymałem żadnej odpowiedzi na zadane pytania, a w rozmowie telefonicznej usłyszałem od pana Michała Kowalskiego, głównego specjalisty ds przystani żeglarskich, że wodniacy cumujący swoje jednostki na terenie Stewy muszą je niezwłocznie zabrać, a ciągłość funkcjonowania tego miejsca, czyli zapewnienie minimum - umożliwienie wodniakom postoju na terenie dawnej Stewy już od wiosny 2026, jest raczej mało prawdopodobne.
Miejsce naturalnie osłonięte
Warto dodać, że przystań Stewa zlokalizowana jest w jednym z ramion ujściowych rzeczki Rozwójki, co bez żadnych inwestycji zapewnia możliwość bzpiecznego cumowania jednostek, wzdłuż umocnionego betonową opaską nabrzeża osłoniętego przed falowaniem.
Optymista pomimo wszystko
Jan Marzec już planuje nową przystań i kontynuowanie swojej pasji. Otwarcie nowej przystani to jednak co najmniej 1,5-2 lata ciężkiej pracy, w tym przerażającej ilości formalności, dokumentacji, uzgodnień, zezwoleń, pozwoleń na zezwolenia. Życzę Janowi wytrwania w tym postanowieniu i kontynuowania jego działalności, a kiedy będzie już coś więcej na ten temat wiadomo, na pewno napiszę o tym na łamach portalu.
A co wy sądzicie o całej sprawie?
Napiszcie w komentarzach pod artykułem i/lub na meila: pomorskiszlakzeglarski@gmail.com
Piotr Salecki (kwiecień 2026)
Warto przeczytać

Stewa w trakcie wyprowadzki - fot. Piotr Salecki (marzec 2026)

Stewa w trakcie wyprowadzki - fot. Piotr Salecki (marzec 2026)

Stewa w trakcie wyprowadzki - fot. Piotr Salecki (marzec 2026)
Stewa w trakcie wyprowadzki - y-bomy jeszcze zamontowane - fot. Piotr Salecki (marzec 2026)

Wewnętrzny kanał przystani - ujście Rozwójki - to miejsce doskonale osłonięte przed wiatrem i falą - fot. Piotr Salecki (marzec 2026)

Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź